zapowiedź


Najnowszy produkt Eidosa związany z Larą Croft nie ujrzy światła dziennego aż do 21 listopada, ale „The Guardian” miał możliwość wypróbowania Tomb Raider Underworld zanim ktokolwiek położył na nim swoje łapy. Czy Lara nadal ma swój „urok”?

Pożądanie postaci z gier komputerowych jest najprawdopodobniej najbardziej nikczemną rozrywką znaną ludzkości, ale to nie powstrzymało milionów by zrobić wyjątek dla Lary Croft. Rozkoszna i kopiąca zadki bohaterka przygotowuje swój powrót na nasze konsole w najnowszej części jej przygód, Tomb Raider Underworld. Kiedy już gra wyjdzie na światło dzienne, niewątpliwie będzie najważniejszym z wydanych produktów w całej historii Eidosa. Firma (która jest podległą spółką SCi) jest w tak strasznych tarapatach, że zaplanowała pracę nad jedynie czternastoma grami w tym roku. Zatem czy Lara wciąż posiada swój urok w XXI wieku i może sama wyciągnąć Eidosa z tego bagna? Nadszedł czas na pierwsze wrażenia z gry w obecnej wersji.

Tomb Raider Underworld jest pierwszą częścią serii, która została specjalnie zaprojektowana na konsole Next-Gen, więc pierwsze co da się zauważyć to oszałamiająca oprawa. Fabuła rozpoczyna się intrygującą cutscenką, w której widać jak Croft Manor jest trawiony przez ogień, a potem natychmiastowo przechodzi się do etapu, który właściwie jest wstępnym mini-poziomem tłumaczącym rozgrywkę. W nim musisz wydostać Larę z jej płonącego domu.

Podstawowe sterowanie wygląda tak jak zwykle, jednakże jej ostatnio zdobyta linka magnetyczna, która z resztą teraz gra o wiele ważniejszą rolę, została usprawniona. Wciąż będzie przyczepiać się tylko do odpowiednio umieszczonych obręczy, ale tym razem można również zaczepiać ją przed bieganiem oraz skakaniem i użyć jej do opuszczania się gdzieś w dół. Kiedy uda się już uciec z Croft Manor, rozpoczyna się właściwa gra: w mgnieniu oka znajdujemy się w pływającym pałacu, którym jest jacht Lary u wybrzeży Morza Śródziemnego, wyposażony w akwalung. Pozostaje go tylko założyć i można wskakiwać do wody, nie martwiąc się o utonięcie Lary. Martwić się możemy za to o rozwiązanie podwodnych zagadek, jak i o jeden z najbardziej znanych motywów gry – poszukiwanie różnych rzeczy (często czegoś w rodzaju kijków lub kamieni-kluczy), które można umieścić w odpowiednich miejscach. Owe zagadki są gwoździem programu w TR Underworld, do takiego stopnia, że twórcy (czyli Crystal Dynamics) kompletnie porzucili walki z bossami, co zawsze sztucznie wydłużało rozgrywkę w poprzednich wydaniach.

Eidos i Crystal Dynamics oczywiście musieliby postradać zmysły, by zmieniać system rozgrywki Tomb Raiderów - tytuł ten sprzedał się w swojej postaci w ilości 30 milionów kopii. I na pewno Tomb Raider Underworld będzie zawierał znane elementy rozgrywki dla każdego, kto grał w TR z dawnych czasów. Skupiono się oczywiście na subtelnym ulepszeniu formuły gry, która odniosła sukces. Spowalniający czas tryb Focus, czyli odpowiednik Adrenaline Mode, który pojawił się w Tomb Raider Anniversary, powrócił, ale został odrobinę zmieniony – możesz go uruchomić zawsze gdy pasek Adrenaliny Lary jest pełny. Gra odrobinę oszukuje napełniając go w pewnych momentach, takich jak na przykład konfrontacje z najbardziej zawziętymi pułapkami (natrafiliśmy na pomieszczenie wypełnione kręcącymi się ostrzami i tym podobnymi mechanizmami, co byłoby praktycznie niemożliwe do przejścia bez spowolnienia czasu). Inna z wielkich zmian stylu gry to wygląd poziomów: stare czasy, gdzie trzeba było znaleźć jedną, dokładną drogę przeminęły - teraz zawsze znajdzie się kilka różnych sposobów na dostanie się do miejsca, w którym chcesz się znaleźć. Intrygująca jest też mapa 3D w stylu sonaru.

Lara wydaje się być o wiele bardziej łaskawa – co ucieszy wszystkich przechodzących przez męki Tomb Raidera 2, gdzie często bohaterka niechybnie umierała jeśli twoje ustawienie przy skokach nie było wymierzone z dokładnością co do piksela. Poza tym Miss Croft wygląda i porusza się lepiej niż kiedykolwiek. TRU to pierwsza gra, w której ruchy Lary zostały stworzone za pomocą techniki motion capture, a nie tradycyjnym sposobem tworzenia animacji (Crystal Dynamics zatrudniło gimnastyczkę Heidi Moneymaker). Każdy z detali dotyczący ruchu Lary robi duże wrażenie – na przykład często nasza bohaterka potyka się przy skokach albo jej kucyk powiewa we wszystkie strony gdy biegnie. Dodatkowo Lara może wspinać się na powierzchniach mających punkty zaczepienia dla rąk i nóg, tak samo jak po raz pierwszy jest w stanie podciągnąć się nawet na najbardziej stromych krawędziach. Ogromna część radości z gry to zasługa kierowania postacią, która porusza się w tak rozkoszny sposób. Gdybyśmy tylko mogli zapisać ją do drużyny na olimpiadę w Londynie 2012...

Fabuła, która zabiera nas do wielu egzotycznych lokacji takich jak Tajlandia, Meksyk czy Arktyka oraz wiele różnych podziemnych lokacji, koncentruje się na statuach i artefaktach boga Thora, który przebył długą drogę ze Skandynawii. Gra również jest zgodna z obyczajami XXI wieku. Na przykład, teraz możesz użyć paralizatora przeciwko zwierzętom zamiast broni palnej, jednak jeśli nie możesz zabić zagrożonych gatunków w grze komputerowej, to w takim razie gdzie indziej?

W każdym razie TRU wywołuje ogromne wrażenie - jest to Tomb Raider z jeszcze bardziej wzmocnionymi najlepszymi cechami oraz z usuniętymi lub zneutralizowanymi denerwującymi aspektami gry. Najnowsza część wydaje się rozpogadzać burzę wywołaną przez okropność jaką było TR: Angel of Darkness, przyczyna samozniszczenia Core Design. Jednak fakt, że obecnie najnowsza część Tomb Raidera o podtytule Anniversary była w miarę porządnie zrealizowanym remake’m pierwszej części, nareszcie się wyjaśnia – Crystal Dynamics użyli go jako „przymiarkę” dla TRU.

Lara jeszcze nie umarła.


tekst: The Guardian
tłumaczenie: e_g